Może dokładniej opiszę o jakie odczucia i emocje mi chodzi. Rozprzestrzeniająca się pustka w sercu, która chce Cię pożreć od środka. A Ty nie jesteś w stanie temu zaradzić, pozostaje Ci tylko poczekać, aż ten ból i smutek minie.
Chociaż to z każdym razem coraz trudniejsze.
A gdy trwa to już zbyt długo myślisz, że to już koniec, że już nie dasz rady tego przetrzymać to nagle ustaje - jak za pomocą czarodziejskiej różdżki.
Najgorsze z tego jest to, że nikt nie jest w stanie Ci pomóc, choćby się starał z całych sił, nic na to nie zaradzi.
W zasadzie trochę to pokręcone bo w jednej chwili śmiejesz się, cieszysz z życia, po prostu żyjesz i jesteś szczęśliwy, aż tu nagle BACH, nie masz nic albo chociaż czujesz, że nie masz nic, żadnych przyjaciół, żadnych bliskich, nikogo ani nic jedynie to "coś" co siedzi Ci w głowie/sercu i mówi Ci, że nie pasujesz tutaj, że to nie jest miejsce dla Ciebie i że już dawno powinieneś być po drugiej stronie, bo nie zasługujesz na to życie.
Czy jest jakiś lek/rada na to ?
Nie wiem, może.
Hah szczerze mówiąc "nie wiem" to moja odpowiedź na większość pytań w tym momencie. Hmm.. jedyne co ja robię gdy następuje taka chwila to leżę, zamykam oczy i próbuje to przeczekać, czasami jest to nie do wytrzymania, ale trzeba dać radę.
Takie jest życie i trzeba w nim żyć, inaczej uznawają Cie za tchórza.
"Są w życiu chwile, myśli się, że jest tak źle, że juz gorzej być nie może. Wtedy właśnie okazuje się... że jednak może"







.jpg)
.jpg)


.jpg)
.jpg)
.jpg)


.jpg)
.jpg)
.jpg)


.jpg)


.jpg)
.jpg)


.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)


.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
