Może dokładniej opiszę o jakie odczucia i emocje mi chodzi. Rozprzestrzeniająca się pustka w sercu, która chce Cię pożreć od środka. A Ty nie jesteś w stanie temu zaradzić, pozostaje Ci tylko poczekać, aż ten ból i smutek minie.
Chociaż to z każdym razem coraz trudniejsze.
A gdy trwa to już zbyt długo myślisz, że to już koniec, że już nie dasz rady tego przetrzymać to nagle ustaje - jak za pomocą czarodziejskiej różdżki.
Najgorsze z tego jest to, że nikt nie jest w stanie Ci pomóc, choćby się starał z całych sił, nic na to nie zaradzi.
W zasadzie trochę to pokręcone bo w jednej chwili śmiejesz się, cieszysz z życia, po prostu żyjesz i jesteś szczęśliwy, aż tu nagle BACH, nie masz nic albo chociaż czujesz, że nie masz nic, żadnych przyjaciół, żadnych bliskich, nikogo ani nic jedynie to "coś" co siedzi Ci w głowie/sercu i mówi Ci, że nie pasujesz tutaj, że to nie jest miejsce dla Ciebie i że już dawno powinieneś być po drugiej stronie, bo nie zasługujesz na to życie.
Czy jest jakiś lek/rada na to ?
Nie wiem, może.
Hah szczerze mówiąc "nie wiem" to moja odpowiedź na większość pytań w tym momencie. Hmm.. jedyne co ja robię gdy następuje taka chwila to leżę, zamykam oczy i próbuje to przeczekać, czasami jest to nie do wytrzymania, ale trzeba dać radę.
Takie jest życie i trzeba w nim żyć, inaczej uznawają Cie za tchórza.
"Są w życiu chwile, myśli się, że jest tak źle, że juz gorzej być nie może. Wtedy właśnie okazuje się... że jednak może"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz